Kazanie Karola Kardynała Wojtyły Metropolity Krakowskiego podczas uroczystości pogrzebowych Biskupa Franciszka Jopa w dniu eksportacji 28 września 1976 roku w katedrze opolskiej - cz. 4
Na stolicy opolskiej
Myślę też, że do Opola posłał Go Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, ażeby sam przygarnięty do Jego Serca, przygarniał. Bo ludziom tutejszym, Ludowi Bożemu tej kształtującej się na przestrzeni 30-lecia diecezji, trzeba było takiego przygarnięcia. Przecież z jednej strony byli tu ludzie, którzy przyszli tutaj z daleka, do nowych warunków, do innych warunków, do nieoczekiwanego życia. A z drugiej strony byli to ludzie tutejsi, ludzie, którzy przez tyle dziesiątków i setek lat, pozostając pod władaniem niemieckim, zachowali swoją wiarę i polskość, a nawet gotowość do walki o polskość i dowiedli tego wielokrotnie. Ale czasem, i nierzadko, w tych nowych warunkach przeżywali gorycz i rozczarowanie. I jedni, i drudzy potrzebowali serca biskupiego, w którym by się wyraziło Serce Boże. Człowiek przygarnięty odwieczną miłością Boga, tak głęboko ją przeżywający, umiał przygarniać. I On właśnie stał się pierwszym Biskupem i Pasterzem tego Kościoła i tej ziemi, na którą Go posłała Boża Opatrzność, za naszych lat.
- Ubóstwo i moc ducha
Ten człowiek prosty i skromny nad wyraz, ubogi do końca, wiemy, że zawsze miał trudności z posiadaniem i używaniem samochodu. Wolałby wszędzie zajechać tramwajem albo pociągiem, a najlepiej zajść pieszo, bo tak umiłował ubóstwo. Jak gdyby z trudem godził się z tym, że jednak obowiązki urzędu, pośpiech związany ze spełnianiem różnych zadań tego urzędu, domaga się posiadania samochodu. Więc się ostatecznie godził na to, ale zawsze szukał tego najskromniejszego, najuboższego.
Ten człowiek tak bardzo skromny, tak bardzo ewangeliczny, równocześnie był człowiekiem odważnym, zdecydowanym, bezkompromisowym. Miał w sobie wielką moc ducha. Na pewno na swój sposób potrafi o tym powiedzieć Kościół sandomierski; na swój sposób mówi o tym od 20 lat Kościół opolski, jego duchowieństwo, jego zakony, jego społeczeństwo katolickie, wierzący i niewierzący zresztą, bo te właściwości ducha ludzkiego przechodzą niejako poprzez granice przekonań osobistych. One po prostu dają świadectwo o człowieku.
Jednakże w szczególny sposób doświadczyliśmy tej Jego stanowczości, tej bezkompromisowości, związanej z wielką roztropnością, tej ewangelicznej mocy ducha, w trudnym okresie czteroletnim, kiedy jako wikariusz kapitulny kierował Archidiecezją Krakowską. Wszyscy wiemy, że były to czasy szczególnie trudne, czasy – mówiąc najdelikatniej – nieobecności Księdza Prymasa, nieobecności tylu innych biskupów; czasy szczególne i odpowiedzialne. I my wszyscy, którzyśmy te czasy z Nim przeżywali w Krakowie i w Archidiecezji, wiemy na pewno, że mieliśmy wtedy Biskupa opatrznościowego. Tyle było roztropności, ale równocześnie tyle męstwa w Jego postępowaniu. Prostota i prostolinijność, które umiały służyć Kościołowi i dawać świadectwo wobec wszystkich.
Kard. Karol Wojtyła (1976r.)