STRONA GŁÓWNA

Parafia Rzymskokatolicka pw Świętego Dominika
ul. Głowackiego 11 48-300 Nysa konto ING 11 1050 1490 1000 0022 5235 4226

77 40-93-155
nysadominik@opw.pl

21/09/2026 PONIEDZIAŁEK 18:00 MSZA ŚW. W DOMINIKU
22/09/2026 WTOREK MSZA ŚW. GODZ 18.00 w DOMINIKU
23/09/2026 ŚRODA MSZA ŚW. GODZ 7.00 w DOMINIKU 
24/09//2026 CZWARTEK  GODZ 17.00 MSZA ŚW. SZKOLNA 
25/09/2026 PIĄTEK GODZ. 17.00 MSZA ŚW. W JĘDRZYCHOWIE
GODZ 18.00 MSZA ŚW. w DOMINIKU
26/09/2026 SOBOTA GODZ.07:00 MSZA ŚW. W DOMINIKU 
18:00 MSZA ŚW. MSZA ŚW. w DOMINIKU ( niedzielna)
27/09/2026 NIEDZIELA
08:00 MSZA ŚW. W DOMINIKU
09:30 MSZA ŚW. W JĘDRZYCHOWIE
11:00 MSZA ŚW. W DOMINIKU 

OD 31 SIERPNIA - PONIEDZIAŁEK- MSZA ŚW. W PONIEDZIAŁEK O GODZ. 18.00  

Co zrobić, aby się zbawić? Czy wszyscy ludzie będą zbawieni? Czasem zadajemy sobie te pytania. Towarzyszy im lęk i niepewność, bo jaka jest jakość mojego życia? Czy zasługuję na karę, czy na nagrodę?

To niewłaściwie postawione pytania. To nie ja siebie zbawiam. Moje zbawienie jest obietnicą Boga, w którego wierzę. Jest On jednocześnie Sędzią sprawiedliwym i Miłosierdziem. Pan Bóg pragnie mojego zbawienia i tylko On zna jakość mojego życia.
Wszyscy otrzymaliśmy tę obietnicę. Zbawienie jest powołaniem każdego człowieka. Bóg w Osobie Jezusa Chrystusa prowadzi mnie do tego celu. To prowadzenie jest raczej towarzyszeniem, z szacunkiem dla mojej wolności. W tej wolności bywa, że wybieram złe drogi. Wtedy Chrystus czeka, abym dostrzegł Jego obecność. Gdy Go odkrywam na nowo, Jezus na nowo przypomina mi o celu. O zbawieniu. 
Ten cel wydaje mi się czasem nagrodą za zasługi. Za dobre życie, za wierność Panu Jezusowi. Bardzo się staram, ale wciąż jest lęk: Czy wystarczająco? Tymczasem Pan Bóg mówi o sobie: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami” (I czytanie). On nie jest jak wychowawca z mojej szkoły, na którego życzliwość musiałem zasłużyć.
Miłosierna miłość Boga do mnie nie ulega zmianom. Niezależnie od tego, co czuję, On jest dla mnie zawsze życzliwy. Zawsze jest „po mojej stronie”. I pragnie tylko, abym ja przy Nim trwał i pozwolił podnosić się z upadków. W Jezusie Bóg szuka mnie i wciąż odnajduje. I daje nową szansę, aby podążać za obietnicą nieba.  

  1. Tomasz Słowiński – dominikanin ; www.edycja.pl

 

We fragmencie Ewangelii Łukasza, przeznaczonym na dzisiejszą niedzielę, Jezus Chrystus ostrzega nas przed dobrze znanym grzechem zazdrości. Jeden z właścicieli winnicy aż pięciokrotnie wychodzi na rynek, aby nająć robotników do pracy przy winobraniu. Chociaż robotnicy ci przystąpili do pracy w różnym czasie, to wieczorem, przy wypłacie wynagrodzenia, otrzymali tyle samo jak ci, którzy pracowali od rana. Spróbujmy wyobrazić sobie radosne twarze ze szczęścia jednych, a smutne od zazdrości twarze drugich. Chodziło tu o zbytnią hojność pana wobec tych, którzy później przystąpili do pracy w winnicy.

Czym zatem jest zazdrość? Z jednej strony jest to smutek z powodzenia bliźniego, a zarazem radość z jego nieszczęścia. Ktoś kupił taniej mieszkanie, inny otrzymał lepszą posadę – komuś udało się wygrać konkurs. A ktoś stojący z boku, taki na pozór niezainteresowany, na to nie może patrzeć, bo go bolą oczy i kłuje serce. Takie obrazki z życia dzieją się każdego dnia, wystarczy tylko trochę rozejrzeć się wokół siebie, by dostrzec złość, wrogość, nienawiść. W kategoriach moralnych jest to jeden z grzechów głównych, ponieważ rodzi inne grzechy. Ale czy ktoś jeszcze o tym pamięta? Czy to, że ktoś się dorobił, komuś się powiodło to coś złego? Dla zazdrośnika – jak najbardziej. I nie do zrozumienia. Zazdrośnik pragnie bowiem zła dla innych, a dla siebie pożąda cudzego dobra. Podłożem zazdrości jest stawianie siebie w centrum, niezdolność pragnienia dobra dla innych, niezdolność miłowania. Zazdrość polega więc na pragnieniu wciąż więcej i nieosiąganiu nigdy zadowolenia.

Współczesnych ludzi bardzo pobudza zazdrość i zachęca do niej, przedstawiając chore ambicje jako zdrowe współzawodnictwo. Jak więc odróżnić zdrowe ambicje, pozytywną motywację, pracowitość, od zazdrości? To chyba nie będzie trudne, jeśli dobrze znamy siebie. Jeśli realizujemy swoje pomysły, plany, marzenia, jeśli nasze działania są zgodne z naszym systemem wartości – nie grozi nam chora zazdrość. Po prostu szkoda nam będzie sił i czasu. Ale jeśli nagle zorientujemy się, że motywem naszych działań jest chęć dorównania komuś, pokonania go, zdobycia więcej – mimo że tak naprawdę wcale tego nie potrzebujemy, to już chora zazdrość.

Chrześcijańska tradycja duchowa zaleca tym, którzy pragną pokonać zazdrość, kilka ciekawych rozwiązań. Ktoś może na przykład zdobyć się na bezinteresowny gest i sprawić komuś przyjemność. Inny – czytać Nowy Testament oraz pisma Ojców Kościoła i biografie świętych, by zakosztować, jak piękna jest bezinteresowna miłość. Dla wytrwałych pozostaje modlitwa za tych, których nienawidzi i którym zazdrości, a także staranie o to, by budzić w sobie względem nich łagodność. Warto zrobić dziś sobie rachunek sumienia. A sięgając do treści Jezusowego nauczania zapytać: Czy nie smucę się, kiedy widzę moich najbliższych, kolegów, znajomych bardziej uzdolnionych ode mnie, bogatszych, lepiej ubranych i bardziej wysportowanych? Czy pamiętam o tym, że Dobry Bóg także mnie nie poskąpił mi swoich talentów i darów, które mam ciągle rozwijać z pomocą Jego wspierającej łaski?

  1. Leszek Smoliński
      1. Kazanie Karola Kardynała Wojtyły Metropolity Krakowskiego podczas uroczystości pogrzebowych Biskupa Franciszka Jopa w dniu eksportacji 28 września 1976 roku w katedrze opolskiej - cz. 5

         Miłość Kościoła

        Miłował Kościół, miłował Kościół całym swoim życiem, całym swoim powołaniem, całym swoim wykształceniem, całą swoją posługą, każdym słowem i każdym czynem, swoim zdrowiem i swoją chorobą miłował Kościół; bo widział w tym Kościele tajemnicę wcielonego Boga. Miłując więc Boga nade wszystko, a ludzi jako swoich braci, miłował Kościół ogromną miłością: miłością całego serca, miłością całego życia – był sługą tego Kościoła. I mieliśmy zawsze takie przekonanie, że najlepiej jest Mu być sługą. Na pewno tak było w Sandomierzu, i na pewno tak było w Krakowie i na pewno tak było do tych ostatnich chwil, tutaj w Opolu.

        Najlepiej Mu było być sługą – pragnął nim być: wszystkim, co posiadał, całym szczególnym bogactwem swojej duszy, swoją wiedzą humanistyczną, która była zdumiewająca. Wprawiał nieraz w  podziw rozmówców swoim wielkim oczytaniem w różnych dziedzinach; swoją wiedzą teologiczną, swoim nauczaniem biskupim. Przeżył przecież wraz z naszym pokoleniem Episkopatu to szczególne doświadczenie biskupie, jakim był Sobór Watykański II. Uczestniczył w tym Soborze od pierwszej do ostatniej jego sesji. Był czynnym uczestnikiem Soboru. Zabierał wielokrotnie głos, był członkiem Komisji Liturgicznej. I z Soboru tę swoją szczególną posługę związaną z odnową liturgii w Kościele przeniósł potem na forum Episkopatu Polski, gdzie przez tyle lat był przewodniczącym Komisji Liturgicznej Episkopatu.

        1. Ostatnia służba

        To wszystko były różne dziedziny Jego posługiwania. Jednakże wydaje się, że tego wszystkiego nie wystarczyło; tego, co uczynił dla Ludu Bożego, dla Polski na ziemi sandomierskiej, na ziemi krakowskiej, na ziemi śląskiej, na Opolszczyźnie… że tego wszystkiego jeszcze nie wystarczyło. Że trzeba było jeszcze całego roku choroby, cierpienia, konania, ażeby dopełnić miary daru Chrystusowego, którą ten człowiek, chrześcijanin, biskup, nosił w sobie z niewysłowionej miłości Ojca. I wtedy, kiedy już nie mógł czynnie posługiwać, kiedy nie mógł uczestniczyć w konferencjach Episkopatu, w posiedzeniach Rady Głównej, wtedy kiedy to wszystko już stało się dla Niego niemożliwe z powodu choroby, wtedy w szczególny sposób służył. Zresztą – jak świadczą o tym Jego najbliżsi współpracownicy, Księża Biskupi – nie przestawał nigdy służyć czynnie, nawet z łoża boleści. Nade wszystko jednakże służył tą ofiarą, która Go do końca nie tylko wyniszczała, – jak bardzo jest wyniszczona Jego twarz w trumnie, na którą spojrzeliśmy i wciąż patrzymy – ale Go także do końca oczyszczała.

        A oczyszczała dlatego, że został umiłowany miłością wieczną i przygarnięty do Serca: „Przygarnąłem cię do serca mego, litując się”.

        Całe to niezwykłe – chociaż w własnym przekonaniu na pewno bardzo zwyczajne życie – zakończyło się w tych dniach. Zakończyła się Jego praca biskupia dla Kościoła, dla Ojczyzny; jakże ważna praca tutaj na tych ziemiach. Wszyscy musieli docenić pracę Biskupów polskich na Opolszczyźnie, na Dolnym Śląsku, na Pomorzu Zachodnim, na Warmii – i Jego pracę wśród nich.

        Kard. Karol Wojtyła (1976r.)

         

  W pierwszą niedzielę Adwentu, 30 listopada br., rozpocznie się nowy rok liturgiczny i duszpasterski w Kościele. Program duszpasterski Kościoła w Polsce na rok 2025/2026 realizowany jest pod hasłem „Uczniowie-misjonarze”. Stanowi on kontynuację programów duszpasterskich realizowanych w latach 2022-2025, które nawiązywały do Synodu o synodalności i wezwania papieża Franciszka do podjęcia dzieła odnowy Kościoła oraz do Roku Świętego 2025 i wynikającego z niego zadania stawania się ludzi wierzących znakami nadziei dla człowieka i świata

                       

                                                       UCZNIOWIE -MISJONARZE

                                                                            (KLIKNIJ ABY OTWORZYĆ)