STRONA GŁÓWNA

Parafia Rzymskokatolicka pw Świętego Dominika
....... ul. Głowackiego 11 48-300 Nysa konto ING.11 1050 1490 1000 0022 5235 4226

77 40-93-155
nysadominik@opw.pl

             
                                          
     NABOŻEŃSTWA MAJOWE W KOŚCIELE ŚW. DOMINIKA W NYSIE                                                                                                                                                                            NIEDZIELA GODZ. 16.15                                                                                                                                                                                                                             DNI POWSZEDNIE GODZ. 17.30
 

Jako Ci, którzy uwierzyliśmy Bogu, otwierajmy się na wciąż nowe powiewy Ducha Świętego i Jego dary. Pozwólmy Mu działać w nas i przez nas. 

„Kościoła nie trzeba budować, trzeba nim żyć”.

Ks. Leszek Smolińsk  Źródło:Wiara.pl

 Ilu ludzi na świecie, tyle charakterów. Różnice pomiędzy nami mogą prowadzić do konfliktów, które bądź co bądź są rozwojowe i warto poszukiwać dobrych rozwiązań. Jeżeli w życiu będziemy kierować się miłością, to odmienność stanie się bogactwem.

Konflikt między pierwszymi chrześcijanami, o którym mówią Dzieje Apostolskie (I czytanie), mógł zakończyć się zupełnym rozłamem. Pan jednak nie zostawił swej owczarni bez opieki, ale dał jej mądrych pasterzy. Apostołowie nie narzucili poganom chcącym przyjąć chrzest ciężarów nie do uniesienia. Znak obrzezania i zewnętrzne rytuały nic nie znaczą, jeżeli w sercu brakuje miłości. Podobnie cała nauka Kościoła – zbudowanego na fundamencie „dwunastu Apostołów Baranka” (II czytanie) – jest niczym bez miłości. 
W Ewangelii słyszymy słowa Pana Jezusa: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Przestrzeganie przykazań bez miłości z pewnością nie przyniesie obfitych plonów. Zrodzi tylko „cierpkie owoce” w postaci dewocji błędnie nazywanej pobożnością czy rygoryzmu mylonego z gorliwością o sprawy Boże. Dlatego tak bardzo potrzebujemy Ducha Świętego, który nas wszystkiego nauczy i sprawi, że, mając w pamięci słowa Pana, będziemy przekuwać je w czyny. 
Zbliża się dzień Pięćdziesiątnicy i jest to dobry czas, by zanosić prośby do Ducha Świętego – Ducha miłości – o Jego dary. On jest hojny w udzielaniu się tym, którym nie brak wiary w Niego. Prośmy więc z ufnością, byśmy wolni od lęku potrafili kochać każdego człowieka i czynami dawali świadectwo o naszej miłości.

  1. Ludwika Synkowicz – bernardynka, www.edycja.pl

 

Ludzie dziś wręcz prześcigają się w tym, by stworzyć coraz bardziej wymyślną definicję miłości lub, podpierając się badaniami i osiągnięciami naukowymi rozmaitych „uczonych”, zauważają, iż człowiek miłością może obdarzyć praktycznie każdy byt. Jak w swoim życiu odnaleźć i pielęgnować miłość, która nie przemija?
Wielu ludzi nie myśli dziś o tym, co nie przemija, co nie ma kresu. Wydaje się, iż interesuje ich tylko to, co teraz, to, czego w tej chwili doświadczają. Niewątpliwie tym, co nie ma kresu i niestety często jest poza horyzontem zainteresowań człowieka XXI wieku jest miłość Chrystusa ku nam.
On nie tylko oddał za nas swoje życie, umierając na krzyżu, lecz zmartwychwstał i obiecuje, iż mimo, że musi wrócić Ojca, nie zostawi nas bez odpowiedniej pomocy. Jezus zapowiada dziś, że kiedy zakończy swą ziemską działalność, Duch Święty, owoc miłości Ojca i Syna, będzie Tym, który nauczy i przypomni o Chrystusowych słowach.
Jak zatem poznać człowieka, który żyje Bożym tchnieniem? W jaki sposób żyje ten, kto pragnie w swym życiu doświadczyć mocy Ducha Świętego? Odpowiedź na te nurtujące nas pytania jest prostsza, niż nam się wydaje. Otóż konieczne jest życie Chrystusową nauką, zachowywanie jej i głoszenie swoim życiem. Właśnie taka postawa jest wręcz podręcznikowym przykładem Bożej obecności w życiu katolika. Nie wolno nam ograniczać się w dążeniu do świętości jedynie do swoistego katolickiego minimum.
Żyjmy w łasce Bożej, prośmy Ducha Świętego o Jego dary w naszym życiu, bo On nas uzdalnia do tego, by prawdziwie być człowiekiem kochającym Boga i żyjącego obok nas bliźniego.

ks. Michał Kacprzyk, Papieskie Dzieła Misyjne

źródło: edycja.pl

Liturgia VI Niedzieli Wielkanocnej podpowiada nam, jak odpowiadać stale na tę wspaniałą nowinę o zwycięstwie Chrystusa, Jego zmartwychwstaniu i życiu. Jezus w Ewangelii uświadamia: „pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję” i radzi: „Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”. Antyfoną na wejście Matka Kościół wzywa nas: „Głoście radosną nowinę, niech będzie słyszana; po krańce ziemi rozpowiadajcie, że Pan wyzwolił swój naród. Alleluja”. Ważkie pouczenie Matka Kościół przekazuje też nam pośrednio, zwracając się z prośbą do Boga (w modlitwie dnia), aby sprawił, byśmy oddawali cześć Chrystusowi zmartwychwstałemu, a misterium paschalne, które wspominamy, uobecniamy w Eucharystii, niech przemienia nasze życie. Cóż więc nam czynić trzeba? Nie trwożyć się w sercu, ani nie lękać, oddawać cześć Zmartwychwstałemu, głosić radosną nowinę o wyzwoleniu rodzaju ludzkiego, i dbać o to, aby misterium paschalne Chrystusa przemieniało nasze życie.

Już na pierwszy rzut oka to czwarte wskazanie wydaje się być najmniej jasne i czytelne. Głębię treści w nim, zawartej można jednak wydobyć z czytań i Ewangelii, zwłaszcza jeśli sobie uświadomimy co oznacza, czym jest dla nas misterium paschalne Chrystusa? Nie można jego znaczenia zawężać tylko do wyzwolenia nas z niewoli grzechu, śmierci i Szatana. Oznacza także nasze pojednanie z Bogiem oraz bogate obdarowanie Chrystusowym Duchem i wiecznym dziedzictwem, a wszystko z Bożej miłości do człowieka. Świadomość tych rzeczywistości, owej łaskawości Boga, ujawniającej się w wyzwoleniu, pojednaniu, obdarowaniu i miłości Boga do człowieka powinna być u podstaw naszej wiary.

Drugie czytanie zdaje się wskazywać na jeszcze inny motyw zorientowania naszego życia na Jezusa. Trzeba brać pod uwagę nie tylko to, co dla nas uczynił, ale także to, kim dziś dla nas jest. Mam na myśli to, co objawia wizja z Apokalipsy, że w Mieście Świętym, Jeruzalem zstępującym od Boga, które jest owocem Misterium Paschalnego Chrystusa i oznacza Kościół – Jezus jest dla nas dziś i stale kamieniem drogocennym, źródłem światła i jako uwielbiony Baranek Paschalny jest nam lampą. Jakże nie ukierunkować życia na światło?

Natomiast Ewangelia dzisiejszej niedzieli wskazuje na trzecią rację zorientowania życia na Jezusa. On sam wyraźnie mówi o wartości i ważności miłowania: Jeśli Mnie kto miłuje, to znaczy jeśli będzie zachowywał Moją naukę – tego umiłuje Bóg Ojciec; i przyjdzie i w takim człowieku zamieszka Trójjedyny Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty. W ten sposób owocuje miłowanie Jezusa w naszym życiu – to znaczy postawą poświęcenia Mu życia, bo miłować, to życie swe dać. Człowiek oddający Jezusowi życie dostępuje tajemnicy zamieszkania w nim Trójcy Świętej.

Zatem podsumujmy: trzeba oddać życie Jezusowi z wdzięczności za udział w Jego Misterium Paschalnym, także dlatego, by żyć w Jego świetle i dostąpić misterium zamieszkania w sobie Trójjedynego Boga.

bp Andrzej Czaja

Zarys dziejów Kościoła na Śląsku Opolskim

Lata 1951-1956 należały do najtrudniejszych dla Kościoła, nie tylko na Śląsku Opolskim. Ingerencja państwa we wszystkie dziedziny życia, inwigilacja duchowieństwa, deportacja 20 kapłanów-autochtonów z ich parafii do diecezji w Polsce centralnej, likwidacja ponad 150 domów zakonnych żeńskich i wysiedlenie blisko 700 sióstr do obozów pracy w Wielkopolsce i na Pomorzu albo do domów prowincjalnych, zamknięcie Wydawnictwa i drukarni - to trudny egzamin dla Kościoła. Zdołano jednak uratować podstawowe agendy diecezjalne, nawet w 1951 r. powołany został własny Sąd Duchowny i dzięki temu, po zmianach znanych jako Październik 1956 r. mógł objąć zarząd kościelny Śląska Opolskiego bp Franciszek Jop (1897- 1976), dotychczasowy biskup pomocniczy w Sandomierzu. Został on już mianowany w kwietniu 1951 r. przez papieża Piusa XII na ten urząd, ale ówczesne władze państwowe nie dopuściły go do Opola. W okresie blisko 20 lat posługi bpa Jopa dokonały się najistotniejsze dla Kościoła pozytywne zmiany. Przede wszystkim dzięki cierpliwej postawie hierarchii dnia 25 V 1967 r. Kongregacja Konsystorialna mianowała dotychczasowych rządców na terenach zachodnich i północnych administratorami apostolskimi "ad nutum S. Sedis" i była to pierwsza nominacja watykańska dla owych terytoriów. Umożliwiła ona też podjęcie dalszych kroków, gdy podpisany 7 XII 1970 r. traktat polsko-niemiecki otwarł drogę do pełnej kanonicznej stabilizacji. Dokonała się ona na mocy bulli Pawła V1 "Episcoporum Poloniae coetus" z 28 VI 1972 r. powołującą diecezję opolską i włączającą ją do zreorganizowanej metropolii wrocławskiej.

       W okresie rządów biskupa Jopa rozwinęły się wszystkie placówki diecezjalne, zintensyfikował się kontakt biskupa z kapłanami i wiernymi, zostało wskrzeszonych wiele wspaniałych tradycji. Na ten okres przypadło dalsze akcentowanie roli sanktuarium na Górze Św. Anny, rozwinął się kult naszych rodzimych Świętych i Błogosławionych Jacka, Czesława, Bronisławy, pochodzących wg tradycji z Kamienia Śl., Eufemii-Ofki z Raciborza. Do pomocy otrzymał w 1958 r. biskupa Wacława Wyciska (zm. 1984), w rok później Henryka Grzondziela (zm. 1968), a po jego śmierci Antoniego Adamiuka w 1970 r. Na czasy biskupa Jopa przypadły też znaczące wydarzenia w Kościele Powszechnym i Polskim, w których i Kościół Opolski żywo uczestniczył: Wielka Nowenna (1957-1965), I Nawiedzenie Diecezji przez Kopię Obrazu Jasnogórskiego (1964-1966), Obchody Millenium (1966), Sobór Watykański ll (1962-1965), w którym biskupi opolscy brali udział, a bp Jop należał do komisji liturgicznej, a po jego zakończeniu wybrany został do Posoborowej Komisji ds. Realizacji Reformy Liturgicznej. Nadto bp Jop przez długie lata był członkiem Rady Głównej Episkopatu Polski oraz przewodniczącym Komisji Liturgicznej Episkopatu w niełatwym okresie opracowywania zasad reformy liturgicznej w Polsce. W diecezji reaktywował Wydawnictwo św. Krzyża (jednakże bez drukarni), wybudowano 16 nowych kościołów, a 5 rozpoczęto; ustabilizował się byt Seminarium Duchownego. Bp Jop zmarł po długiej chorobie 24 IX 1976 r. i pochowany został w krypcie katedry opolskiej.

 

(Powyższy tekst opracowano na podstawie publikacji bpa prof. dra hab. Jana Kopca

 

Niech tym bardziej aktualne i zobowiązujące nas będą słowa Chrystusa Pana: „Proście Pana żniwa, żeby posłał robotników na żniwo swoje” (Mt 9, 38). Wszyscy jesteśmy za powołania odpowiedzialni i wszyscy możemy przyczynić się do ich wzrostu. Usilnie wzywam wszystkie wierzące rodziny, aby zastanowiły się nad misją, którą otrzymały od Boga celem wychowania dzieci do wiary i życia chrześcijańskiego, a także do pójścia za powołaniem”. Wzywam ponadto naszą szlachetną młodzież do odważnej i radosnej odpowiedzi na głos Chrystusa. Waszej pozytywnej odpowiedzi i gorliwej posługi potrzebuje tak bardzo Kościół powszechny jak i nasz Kościół lokalny – opolski.                                                         abp Alfons Nossol