STRONA GŁÓWNA

Parafia Rzymskokatolicka pw Świętego Dominika
ul. Głowackiego 11 48-300 Nysa konto ING 11 1050 1490 1000 0022 5235 4226

77 40-93-155
nysadominik@opw.pl

ROZPOCZYNAMY NOWY ROK LITURGICZNY
Każdego roku, w pierwszą niedzielę Adwentu rozpoczyna się nowy rok liturgiczny, zwany także
- w odróżnieniu od roku kalendarzowego - rokiem kościelnym ( liturgiczny).
„Wierzę w Kościół Chrystusowy”

Zapraszam na roraty  dzieci, ale i dorosłych , do duchowego wykorzystania adwentu, wspólnej modlitwy w rodzinach i rozważania Słowa Bożego.

PONIEDZIAŁEK GODZ. 18.00

WTOREK  GODZ. 18.00

ŚRODA GODZ.7.00

CZWARTEK GODZ. 17.00

PIATEK GODZ. 18.00

SOBOTA GODZ. 7.00

Dzisiejsze czytania mają bardzo społeczny wymiar. Oczekiwanie na przyjście Pana jest przecież nadzieją dla całego świata. 

 Trudno jest znaleźć w historii okres stałego pokoju. Jest ona pełna wojen, cierpienia, agresji, przemocy – obecnych także w XXI w. Pomimo rozwoju wiedzy, technologii, troski o prawa człowieka czy istnienia ONZ-etu – nadal jesteśmy daleko od ideału. Dlaczego?
    Brak pokoju to nie tylko problem militarny czy polityczny. On dotyka naszej natury uszkodzonej grzechem pierworodnym. Zraniony człowiek łatwo podda się złu. Zignoruje dobro. Będzie raczej cyniczny i wyrachowany niż pełen poświęcenia i empatii, czyli zdolności rozumienia innych. 
    Tymczasem to Pan Bóg przynosi pokój. Jestem pewien, że miliony chrześcijan doświadczają go w swoich sumieniach czy rodzinach. Prorok Izajasz mówi dziś o pokoju, który obejmie cały świat. Sprawi że to, co niosło śmierć, będzie dawało życie. Nawet świat zwierząt będzie wolny od hierarchii opartej na łańcuchu pokarmowym. „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie” – poucza nas dziś Psalm 72.    Spodziewamy się, że Bóg spełni to, co zapowiedział. Warunkiem pokoju nie jest jednak tylko interwencja Pana. On rodzi się w człowieku. Pierwszym krokiem do odnowy rodzin, środowisk pracy czy sumień zrujnowanych brakiem pokoju jest nawrócenie. Dziś Jan Chrzciciel wzywa do niego. Mówi, że człowiek, który prosi Pana Boga o miłosierdzie i oczyszczenie, powinien wydać w swoim życiu dobre owoce. 
Może więc Twoje decyzje, słowa i uczynki będą udziałem w spłacie długu, który przez grzech obciąża każdego z nas?                                   ks. Marek Piedziewicz,  www.edycja.pl

 

 

Adwent, przypominając nam prawdę o powtórnym przyjściu Pana, mobilizuje nas także do osobistej przemiany naszego życia. Heroldem głoszącym to Boże orędzie jest dla nas w tym czasie Jan Chrzciciel, który wzywa do prostowania ścieżek życia.
Jan Chrzciciel to człowiek bezkompromisowy, odrzucający od siebie wszystko, co oddala go od pełnienia woli Bożej. Mając do wypełnienia tak wielkie zadanie, prowadzi bardzo ascetyczny tryb życia. Niestety przez wielu jemu współczesnych ludzi jest niezrozumiany lub lekceważony.
Kiedy udziela chrztu nad Jordanem, wyjaśnia zebranym przy brzegu rzeki ludziom, że nawrócenia nie można odwlekać. Dziś trzeba zacząć poprawę. I mimo że przyszedł już na świat Mesjasz wskazany przez Jana Chrzciciela, to słowa wypowiedziane przez syna Zachariasza i Elżbiety i dziś nie tracą nic ze swej aktualności.
Dzisiejsze słowo Boże wzywa nas do tego, by nie tracić czasu. By już teraz, dosłownie w tym momencie podjąć trud nawrócenia. Wymownym i koniecznym aktem wejścia na drogę przemiany swojego życia jest sakramentalna spowiedź, bez której okres adwentu i przeżywanych w nim rekolekcji staje się bezowocny.
Wielu ludzi uważa, że nie potrzebuje poprawy, inni sądzą, iż zaczną myśleć o życiu wiecznym dopiero od jutra. Tymczasem czas płynie nie ubłaganie. Nie zwlekajmy zatem z podjęciem adwentowego trudu prostowania ścieżek swojego życia, trwajmy w dobrych postanowieniach i wydawajmy prawdziwie chrześcijańskie owoce naszej wiary.

ks. Michał Kacprzyk, Papieskie Dzieła Misyjne

źródło: edycja.pl

Jan Chrzciciel – to już przeddzień wystąpienia Jezusa. Ale prorok Izajasz, wołający: "Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”, żył siedem wieków wcześniej. A i dzisiaj kaznodzieje powtarzają to samo: "Zmieńcie się! Nawróćcie!”. Czyżby tysiąclecia historii wypełnione były wciąż tym samym wołaniem? Czyżby ludzie ciągle potrzebowali nawrócenia? Tak. Od dnia dramatu pod drzewem poznania dobra i zła. Od momentu grzechu pierworodnego ciągle potrzeba naprawy życia, postępowania, myślenia. I nigdy nie brakowało takich, którzy tej potrzeby nie widzieli: "Abrahama mamy za ojca” – jesteśmy więc doskonali i żadnego nawrócenia nie potrzebujemy. Prorok znad Jordanu gromi ich: "Z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi!”. Niedługo później z tym samym wezwaniem stanął wśród swoich rodaków Jezus. Po zmartwychwstaniu posłał uczniów na cały świat. W pierwszej przemowie apostoła Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy wróciły słowa tego samego wezwania: "Nawróćcie się... i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych” (Dz 2,38).

Jak liczne mogły być tłumy nad Jordanem? "Jerozolima, cała Judea i cała okolica nad Jordanem” – w końcu to mała cząstka ówczesnego świata. A w słowie "cała” jest na pewno sporo przesady charakterystycznej dla człowieka Orientu. Tych trzech tysięcy ochrzczonych po wspomnianym wystąpieniu Piotra nikt dokładnie nie liczył, a do Jerozolimy na święta przybyło i tak wielokrotnie więcej pielgrzymów. Usłuchała więc mała część. Podobnie jest za naszych dni. Widzimy w świecie tyle moralnego zła, brudu i nieporządku. Zbrodnie przeciw życiu. Grzechy przeciw rodzinie. Nadużycia własności. Manipulacje prawdą – żeby wymienić tylko te cztery fundamentalne wartości i obszary ludzkiego świata. Czy nawrócenie jednostek, a nawet tysięcy w skali milionów coś znaczy? Tym bardziej że ci, którzy mają największy wpływ na kształtowanie opinii publicznej i wzorców postępowania, tak często nie dorastają do minimalnego poziomu moralnego. Jakie więc znaczenie będzie miało moje nawrócenie? Może nie warto sobie tym głowy zawracać?

"To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję”. O nadziei pisze do Rzymian i do nas apostoł Paweł. Nadzieja bywa wątła, słaba, gasnąca. I nie dziwię się. Zło zda się dominować. Dlatego nadzieję trzeba podtrzymywać, umacniać, rozpalać. I to jest zadanie chrześcijan. Dlatego nie pytam, czy moje nawrócenie, czy mój wysiłek ku dobremu zdoła zmienić świat. Nadzieja to przeświadczenie, że Bóg dostrzeże każdy, najmniejszy nawet okruch dobra i wkomponuje w wielkie dzieło stworzenia i odkupienia. Wielkie sprawy? Tak. Ale te małe też są potrzebne.

Już kolejny w naszym życiu Adwent – czas nadziei. Wszyscy, którzy od wieków wołają: "Nawracajcie się!”, są ludźmi nadziei. Wiedzą, że gdy nawraca się jeden człowiek, to cały świat staje się lepszy. Bo wzrostu królestwa niebieskiego nie mierzy się miarą ludzkiej statystyki.

Ks. Tomasz Horak

Wierzę w Kościół – katechezy o Domu Bożym dla nas cz. 2.

Ta wiara w Kościół wiąże się ściśle z wiarą Kościołowi. Akt zawierzenia Kościołowi również odnosi nas do Boga, wiąże nas z Bogiem. Wierzę Kościołowi to znaczy: ufam mu i polegam na nim, nie dlatego, że kierują nim mądrzy ludzie, lecz dlatego, że jest dziełem Bożym, że Jego Głową, kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus i że prowadzi go Duch Święty. Dlatego wierzę Kościołowi, że jest zbudowany na Bogu i to, co do nas mówi, jest oparte na Bożym autorytecie.

Na kanwie takiej symbiozy, takiego powiązania wiary w Kościół i wiary Kościołowi urzeczywistnia się i rozwija wiara w to, co Kościół podaje do wierzenia. Chodzi tu o wiarę szukającą zrozumienia (fides quaerens intellectum), która uznaje w Kościele depozytariusza, spadkobiercę treści objawionych przez Boga. Kościół podaje nam do wierzenia to, co od Boga bierze – to, co od Boga wziął. Tu chodzi o wiarę w to, co Kościół do wierzenia podaje.

W ten sposób, wierząc w Kościół, wierząc Kościołowi i wierząc tak, jak Kościół naucza, urzeczywistniam wraz z innymi, którzy też tak jak ja, można powiedzieć potrójnie wierzą, wspólnotę wiary, czyli Kościół. To znaczy, że Kościół jest równocześnie przedmiotem i środowiskiem wiary chrześcijanina (por. KKK 1124), przestrzenią wiary, w której ta się aktualizuje. Kiedy podważam rzeczy, które do wierzenia podaje, uderzam w jego egzystencję, dobro i rozwój, a także we własną egzystencję chrześcijańską.

bp Andrzej Czaja